Spór o Trybunał Konstytucyjny w Polsce
Prasa szeroko komentowała eskalację sporu o Trybunał Konstytucyjny w Polsce. Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) zaczyna komentarz od stwierdzenia, że nie doszło ani do puczu, ani do zamachu stanu. „Parlament, rząd i prezydent, wszyscy demokratycznie wybrani, nadal sprawują swoje urzędy i wzajemnie się uznają”. W pełni rozgorzała natomiast walka o Trybunał, który – jak podkreśla „FAZ” – powinien być neutralny, a nie jest nim od 2015 roku, kiedy PiS po przejęciu władzy obsadziła stanowiska sędziowskie politykami partyjnymi.
Gazeta z Frankfurtu przypomina, że rząd Donalda Tuska próbuje przywrócić porządek w wymiarze sprawiedliwości, ale prezydent Karol Nawrocki udaremnia te działania, odmawiając przyjęcia ślubowania od prawidłowo wybranych sędziów. Mimo to – zdaniem „FAZ” – Tusk próbuje teraz wymusić decyzję równie wątpliwymi środkami. Jak dodaje, zawieszenie lojalnego wobec PiS prezesa TK Bogdana Święczkowskiego jest co najmniej dyskusyjne. „Naruszenie praworządności przez PiS można uzdrowić tylko za pomocą kolejnego naruszenia. Ofiarą pada jednak pokój prawny” – konkluduje dziennik.
„Süddeutsche Zeitung” („SZ”) uznaje eskalację sporu o TK za bezprecedensową. Zwraca uwagę, że prezydent zażądał dostępu do gmachu sądu i przepychał się w tłumie, zamiast wezwać kierującą nim sędzię do Pałacu Prezydenckiego. Ponadto – jak wskazuje „SZ” – przed Trybunałem przemawiali liderzy opozycji, w tym prezes PiS Jarosław Kaczyński i liderzy skrajnie prawicowych Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. „Stali tam teraz wszyscy razem i można było sobie wyobrazić, jak wyglądałaby koalicja od narodowej prawicy po skrajną” – pisze gazeta przypominając, że za rok w Polsce odbędą się wybory parlamentarne.
W osobnym komentarzu monachijski dziennik ocenia, że „prezydent pokazał się od swojej najgorszej strony”, a dla wielu Polek i Polaków spór o TK jest nie tylko niepokojący, lecz także zawstydzający. „W obliczu powszechnego zamieszania istnieje ryzyko fundamentalnej utraty zaufania do polityki i sądownictwa, zwłaszcza w obozie demokratycznym” – ostrzega „SZ”.
W opinii dziennika, „dla Europejczyków sytuacja w Polsce jest przestrogą, by wzmacniać instytucje demokratyczne”. „To jak wizyta u dentysty: kluczem jest profilaktyka” – podsumowuje „Süddeutsche Zeitung”.
Zaostrzenie frontów w Polsce między obozem rządowym a prezydentem relacjonuje też „Die Welt”. Jak pisze dziennik, prezydent uznaje spór za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Z kolei część komentatorów zarzuca jemu i PiS świadomą eskalację, ponieważ chaos wokół Trybunału przed przyszłorocznymi wyborami zaszkodzi przede wszystkim rządowi Tuska. „Twarda gra pozwala pozyskać wyborców ze skrajnej prawicy. (…) W odróżnieniu od Tuska Nawrocki ma dużo czasu. Jego kadencja trwa do 2030 roku” – zauważa „Die Welt”.
Wybory do Kongresu Stanów Zjednoczonych
Drugim tematem tygodnia były wybory do Kongresu Stanów Zjednoczonych. Tygodnik „Der Spiegel” pisze o schyłku Donalda Trumpa i skupionego wokół niego ruchu MAGA („Make America Great Again”). Według gazety, jeśli prognozy się sprawdzą, prezydenta czeka porażka, która może oznaczać koniec nie tylko jego ery, ale także ruchu MAGA. „Trump jest dziś tak spektakularnie niepopularny, że wielu kandydatów woli w kampanii trzymać się od niego w bezpiecznej odległości” – wskazuje „Der Spiegel”.
Zdaniem tygodnika, załamują się właśnie wszystkie sprzeczności prezydenta. „W drugiej kadencji uczynił ze swojej rodziny bajecznie bogaty klan, bo na samych interesach kryptowalutowych zarobił z dziećmi w minionym roku 1,4 mld dolarów. Zapomniał jednak o wyborcach, którzy byliby gotowi przymknąć oko na jego chciwość, gdyby poprawiło się ich życie. Tymczasem ceny eksplodowały, przede wszystkim na stacjach benzynowych, ponieważ Trump rozpoczął wojnę z Iranem” – pisze „Der Spiegel”.
Czy kryzys Trumpa jest dobrą wiadomością dla umiarkowanych sił w Europie, pozostaje według tygodnika kwestią otwartą. Gazeta ocenia, że wprawdzie Aleksandar Vučić w Serbii i Viktor Orbán na Węgrzech zostali ukarani przez wyborców, ale Niemcy dopiero odkryły upodobanie do prawicowego populizmu. „Wygląda na to, że polityczny ekstremizm jest gorączką, którą każdy kraj musi wypocić sam” – konkluduje „Der Spiegel”.
Protesty Gen Z w Niemczech
Innym ważnym tematem tygodnia były sobotnie protesty młodych Niemców, do których wezwała inicjatywa „Gen Z regelt”. „FAZ” ocenia, że zamieszki przyćmiły postulaty demonstrujących. Dziennik stwierdza wprost, że demonstracje zostały wykorzystane, m.in. we Frankfurcie nad Menem, przez skrajną lewicę, a także osoby ze środowiska migranckiego. Tam problemem nie są – według „FAZ” – zbyt drogie mieszkania ani zdezelowane szkoły, lecz to, że nie dociera tam już żadna edukacja czy wychowanie.
Gazeta z Frankfurtu podkreśla zarazem, że „prawdziwi” demonstranci mają uzasadnione postulaty, bo czynsze są za wysokie, a gminy szacują zaległości remontowe swoich szkół na wysoką dwucyfrową kwotę miliardów euro.
„Ale problemy te nie oznaczają straconej przyszłości. Każdy, kto rozpowszechnia takie wrażenie, ignoruje postęp gospodarczy” – zwraca uwagę „FAZ”. Dodaje, że rzekomo oszukane pokolenie Z nie dostrzega swojej szansy, ponieważ do 2040 roku ustawowy wiek emerytalny osiągnie 13,3 mln osób aktywnych zawodowo, a potrzebni będą wyłącznie dobrze wykształceni młodzi ludzie. „Kto opuszcza szkołę bez podstawowej wiedzy, nie skorzysta na niedoborze fachowców” – konkluduje dziennik.