Polityka

Porozumienie obronne. Na rocznicę Traktatu o dobrym sąsiedztwie

Sytuacja polityczna na świecie zmusza Niemcy i Polskę do zbliżenia w kwestiach bezpieczeństwa.
Czołg transportowany na wagonie kolejowym
Niemcy i Polska planują podpisać umowę obronną © Imago/Christian Spiecker

Od dawna krążyły pogłoski, że Berlin i Warszawa coś przygotowują. Już na początku roku dyplomaci w poufnych rozmowach sugerowali możliwość zawarcia porozumienia obronnego między Niemcami a Polską – najpóźniej po wypowiedziach kanclerza Friedricha Merza podczas polsko-niemieckich konsultacji rządowych w grudniu ubiegłego roku w Warszawie. Ministrowie obrony obu krajów zostali poproszeni o „opracowanie” czegoś – powiedział wówczas Merz.

Ani kanclerz, ani premier Donald Tusk nie ujawnili jednak żadnych konkretów. Dopiero Miguel Berger, niemiecki ambasador w Polsce, oświadczył publicznie w połowie maja podczas konferencji Impact’26 w Poznaniu, że wkrótce ma zostać podpisana polsko-niemiecka umowa o współpracy w dziedzinie obronności. Wiceminister obrony Paweł Zalewski potwierdził Polskiej Agencji Prasowej, że Polska i Niemcy faktycznie „mają plan”.

Punktualnie na rocznicę Traktatu

Ten „plan” ma zostać zatwierdzony 17 czerwca bieżącego roku. Z okazji 35. rocznicy podpisania polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie, ma zostać podpisane porozumienie o współpracy obronnej. Kooperacja obu krajów w zakresie polityki bezpieczeństwa i obrony – taka jest intencja zaangażowanych stron – ma stanąć na nowym fundamencie, zyskać formalne ramy i cele. Ale co to oznacza? Jaki jest polityczny kontekst porozumienia? I co właściwie wiadomo o jego treści?

Na razie niewiele. Można już jednak z całą pewnością stwierdzić, że ma dojść do zacieśnienia współpracy w zakresie produkcji uzbrojenia i zamówień publicznych. Ma też nastąpić modernizacja ważnej dla wojska infrastruktury kolejowej i drogowej między obydwoma krajami. Planowane są regularne ćwiczenia, konsultacje i wymiana doświadczeń. Porozumienie obronne ma jednak znaczenie wykraczające poza relacje polsko-niemieckie.

Ważny sygnał

Polsko-niemieckie zbliżenie stanowi ważny sygnał dla Ukrainy – mówi w rozmowie z DIALOGIEM Norbert Röttgen, wiceprzewodniczący frakcji CDU/CSU w Bundestagu oraz jeden z najbardziej znanych niemieckich polityków zajmujących się kwestiami polityki zagranicznej. „Dwaj najważniejsi partnerzy europejscy solidarnie wspierają Ukrainę. Konkretnie oznacza to szerokie wsparcie zarówno militarne, jak i finansowe. Jednocześnie oba kraje chcą zwiększyć presję na Moskwę poprzez zaostrzenie sankcji. W ramach tego partnerstwa Niemcy wspierają utworzenie Centrum NATO-Ukraina w Bydgoszczy, które zajmuje się analizą wojny i wzmacnia interoperacyjność Ukrainy z NATO” – dodaje Röttgen.

Porozumienie Warszawy i Berlina ma ogromne znaczenie symboliczne, choćby dlatego, że zbiega się z rocznicą podpisania polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Umowa z 1991 roku uchodzi za historyczną. Traktatowo zapisuje bowiem dobrą współpracę między oboma krajami, potwierdza ostateczny przebieg granicy na Odrze i Nysie, zobowiązując oba kraje do pracy na rzecz zjednoczonej, pokojowej i wolnej Europy.

W ostatnich latach, a zwłaszcza w ostatnich miesiącach, eksperci i politycy coraz częściej domagają się jednak aktualizacji umowy, argumentując, że pochodzi ona z innej epoki – wojna Rosji przeciwko Ukrainie oraz konfrontacja Moskwy z Europą oznaczają dla wspólnoty europejskiej, a zwłaszcza dla Niemiec i Polski, nowe wyzwania.

Na przykład politolog Kai-Olaf Lang już w maju 2025 roku w analizie przygotowanej dla niemieckiej Fundacji Nauka i Polityka (SWP) opowiadał się za polsko-niemieckim partnerstwem w zakresie bezpieczeństwa, dostrzegając w tym dla Polski „moment europejski”. Co prawda, Warszawa nadal opowiada się za ścisłym partnerstwem w zakresie polityki bezpieczeństwa i obrony z Waszyngtonem, ale zaufanie do USA w Polsce wyraźnie osłabło wraz z drugą kadencją Donalda Trumpa.

Polska jako modelowy sojusznik USA

Mimo zapowiedzi prezydenta USA o wysłaniu do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy, wielu ludzi w kraju nie wierzy już w obietnicę ochrony ze strony Stanów Zjednoczonych. Działania Trumpa – w tym ograniczenie pomocy dla Ukrainy, polityka celna wymierzona w UE, regularne ataki na europejskich polityków, a także, co nie mniej ważne, dążenie do zbliżenia z Władimirem Putinem czy też mocarstwowego porozumienia z Moskwą ponad głowami Europejczyków – irytuje i niepokoi zarówno polskie społeczeństwo, jak i polską klasę polityczną.

Wypowiedzi prezydenta USA na temat roli europejskich sojuszników w wojnie w Afganistanie – Polska aktywnie uczestniczyła wówczas w działaniach bojowych i poniosła straty – oraz jego retoryczne eskapady wobec papieża Leona XIV dodatkowo niepokoją mieszkańców kraju o silnej tradycji katolickiej, zrażając ich do USA. A przecież Polska od dawna uchodzi za kraj zdecydowanie proamerykański i za „modelowego sojusznika” Stanów Zjednoczonych.

Szczególnie bliskie relacje polsko-amerykańskie, zwłaszcza w sferze bezpieczeństwa, przez długi czas wzmacniały wpływy Polski w Europie. Dzisiaj już tak nie jest. Cała Europa jest uzależniona od Stanów Zjednoczonych w zakresie kluczowych zdolności obronnych, a Polska w szczególności – ze względu na poważne zamówienia realizowane w USA. Niektórzy eksperci uważają to wręcz za zagrożenie w obliczu nieprzewidywalnej polityki Trumpa.

Definiowanie na nowo polityki bezpieczeństwa

Dlatego nie tylko agresywna postawa Rosji, lecz również zmiana kierunku polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych skłania Polskę do zdefiniowania na nowo swojej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Należy tu wymienić skupienie się Waszyngtonu na Azji oraz, w perspektywie średnioterminowej, wycofanie się z Europy lub znaczne ograniczenie obecności wojsk amerykańskich na tym kontynencie.

Polska już teraz wyraźnie na to reaguje, zwracając się w stronę Europy. Warszawa podpisała umowy obronne z Paryżem (Traktat z Nancy, 2025) oraz z Londynem (Traktat z Northolt, 2026). Weszły one w życie w styczniu i w maju 2026. Oba dokumenty zawierają nawet klauzule o wzajemnej pomocy w przypadku ataku. Czy polsko-niemieckie porozumienie obronne będzie jej pozbawione? Niekoniecznie, choć jako dwustronna umowa rządowa ma inny charakter w świetle prawa międzynarodowego. Nacisk zostanie położony na ściślejszą współpracę w zakresie uzbrojenia i wspólnych ćwiczeń; chodzi o wzmocnienie tego, co już istnieje. Umowy z Francją i Wielką Brytanią wywarły jednak polityczną presję na Polskę, a przede wszystkim na Niemcy, aby oba kraje pogłębiły swoje partnerstwo w zakresie bezpieczeństwa. Dlatego dochodzi obecnie do rozszerzenia polsko-niemieckiego Traktatu dobrosąsiedzkiego z 1991 roku o porozumienie w sprawie bezpieczeństwa.

To, że ma on inny charakter niż umowa polsko-francuska i polsko-brytyjska, nie umniejsza jego znaczenia. Wynika to z roli, jaką Niemcy i Polska odgrywają w nowej, niepewnej sytuacji bezpieczeństwa w Europie: Polska jest tzw. państwem frontowym NATO, graniczącym z Rosją, jej wasalem Białorusią oraz obszarem działań wojennych w Ukrainie. Polska jest przez to szczególnie narażona, ale jednocześnie niezbędna jako centrum zaopatrzenia Ukrainy w sprzęt wojskowy i inne towary. Już dziś posiada trzecie co do wielkości siły zbrojne w NATO, po USA i Turcji, i przeznacza prawie pięć procent PKB na obronność.

Dlatego Polska zajmuje czołową pozycję w sojuszu. Niemcy z kolei, pomimo kryzysu gospodarczego, pozostają największą gospodarką w UE i trzecią co do wielkości na świecie, dysponującą ogromnym potencjałem przemysłowym. W przypadku konfliktu lub wojny Niemcy stałyby się obszarem zgrupowania sił zbrojnych oraz logistycznym centrum NATO. Rozbudowa infrastruktury między Niemcami a Polską – na przykład mostów i linii kolejowych – ma zatem duże znaczenie i stanowi część porozumienia obronnego. „Ściślejsze partnerstwo polsko-niemieckie w zakresie bezpieczeństwa wzmacnia wschodnią flankę NATO i tworzy wartość dodaną, wykraczającą daleko poza sferę wojskową. Oba kraje dysponują różnymi atutami, wspólne zamówienia obniżają koszty, a współpraca przemysłowa stwarza bodźce gospodarcze. W ten sposób wschodnie skrzydło NATO, gdzie zagrożenie ze strony Rosji jest bezpośrednie, wiarygodnie ją odstrasza” – mówi polityk CDU Norbert Röttgen. Jak podkreśla, partnerstwo to ma jeszcze inny wymiar: „Niektóre siły polityczne w Polsce wykorzystują antyniemieckie nastroje w kampanii wyborczej. Nie pomogą tu apele, lecz solidna współpraca” – mówi.

SAFE jako „niemiecki spisek”

Szczególnie Prawo i Sprawiedliwość (PiS) regularnie podsyca nastroje antyniemieckie, próbując wykorzystać spadek zaufania do Niemiec w Polsce, będący efektem poważnych błędów Berlina, choćby jego chybionej polityki wobec Rosji. Wspierany przez PiS prezydent Karol Nawrocki jest dobrym tego przykładem. Jego obóz program SAFE, w ramach którego Polska ma otrzymać 44 miliardy euro w postaci korzystnych kredytów unijnych, próbował przedstawić jako niemiecki spisek przeciwko Polsce. Na próżno, bo wypłata środków nie wymagała ostatecznie zgody prezydenta. Przykład ten pokazuje jednak, że współpraca z Niemcami, o ile jest widoczna, czasem wymaga w Polsce odwagi ze strony rządzących. Zresztą sam premier Tusk często dawał się ponieść antyniemieckim nastrojom.

Podpisanie porozumienia jest dowodem na to, że realia ostatecznie wygrywają z uprzedzeniami. Niemcy i Polska, jako kraje sąsiadujące, są ze sobą ściśle powiązane – zarówno pod względem społecznym, jak i gospodarczym. Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym Polski, a Polska zajmuje piąte miejsce wśród partnerów handlowych Niemiec. Wartość wymiany handlowej między obydwoma krajami wyniosła w 2025 roku ponad 180 miliardów euro. Zacieśnienie współpracy w zakresie polityki zbrojeniowej i obronnej jest zatem logicznym krokiem.

Krytycy mogliby Polsce zarzucić, że realizuje swoje duże programy zbrojeniowe przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi i Koreą Południową, a na duże projekty europejskie czy polsko-niemieckie nie ma już prawie miejsca. Warto jednak przyjrzeć się tej sprawie bliżej.

Teoretycznie ogromny potencjał

Marek Świerczyński, ceniony ekspert ds. bezpieczeństwa z warszawskiego think tanku Polityka Insight, ocenia potencjał porozumienia w zakresie polityki zbrojeniowej w następujący sposób: „Teoretycznie olbrzymi, o ile obie strony zdecydowałyby się w pełni go odkryć i zrealizować” – mówi Swierczyński w rozmowie z DIALOGIEM. „Decyduje o tym po części geografia – dzielenie tego samego teatru operacji lądowych, powietrznych, morskich, kosmicznych, w cyberprzestrzeni i informacyjnych, a także podobieństwo, synergia i komplementarność posiadanego uzbrojenia” – wyjaśnia.

„Patrząc na te uwarunkowania z bliska, bez liku jawi się ścieżek współpracy, integracji lub wzajemnej edukacji. Bez wątpienia Polska i Niemcy mogłyby tworzyć np. pancerną pięść wschodniej flanki NATO, nie ma przeszkód we współpracy marynarek wojennych, w tym sił podwodnych; lotnictwo też będzie miało wiele wspólnego, szczególnie gdy Niemcy pozyskają samoloty F-35, które Polska wprowadza już teraz” – mówi ekspert. Praktycznie w każdej dziedzinie zdolności otwiera się „okno możliwości”, przyznaje Świerczyński, dodając: „Tyle że to od polityków, a nie wojskowych zależy jego wykorzystanie. A wojskowi, nawet jeśli dostrzegają możliwości, też nie są szczególnie przekonani o niemieckim zaangażowaniu w obronę wschodniej flanki przed Rosją”.

Porozumienie porozumieniem, ale nadal trzeba pracować nad budowaniem wzajemnego zaufania. Niemcy i Polska są dobrymi partnerami, a umowa w sprawie obronności umacnia i formalizuje istniejącą już współpracę. Jak wskazują jednak nastroje panujące w Polsce oraz błędy popełnione w przeszłości przez niemiecką politykę, nie jest to rzecz oczywista.

Kolaż pokazuje twarze Mateusza Morawieckiego, Karola Nawrockiego i Jarosława Kaczyńskiego

Kaczyński słabnie. Polska prawica układa się na nowo

Jarosław Kaczyński przez lata rządził prawą stroną polskiej sceny politycznej. Teraz słabnie, a na prawicy zaczyna się walka. Czy patronem całego obozu może zostać prezydent Karol Nawrocki?
Rafał Kalukin
Kolaż przedstawia kobietę otoczoną motywami kojarzonymi z polskością

Polonio – kim jesteś? W poszukiwaniu poczucia przynależności do Polski

Termin „Polonia” zdaje się być jednoznaczny. Lecz im bardziej autorka się do niego zbliża, tym bardziej niejasne staje się, kto do „Polonii” należy – i dlaczego ona sama się w tej definicji nie odnajduje.
Oliwia Hälterlein
Zwiedzający w pomieszczeniu wystawy.

Przeszłość obecna do dziś. Ostgebiete – Ziemie Zachodnie

Wystawa „Ostgebiete / Ziemie Zachodnie” opowiada w sposób spokojny i osobisty historię relacji polsko-niemieckich bez kiczu pojednania.
Felix Ackermann