Przegląd prasy

Tygodniowy przegląd prasy niemieckiej. 12 lipca

Konflikt polsko-ukraiński, obawy Niemców przed utratą dobrobytu i nacjonalizm AfD – to niektóre z tematów, poruszanych w ostatnich dniach przez prasę niemieckojęzyczną.
Gazeta leży na stole
Przegląd niemieckiej prasy © Lisa from Pexels /pexels

„Die Welt”: Unia Europejska nie rozumie ciężaru historii we wschodniej części kontynentu

Dziennik „Die Welt”, komentując konflikt polsko-ukraiński, ocenia, że Kijów znalazł się na ławie oskarżonych z własnej winy. Jak podkreśla, Unia Europejska od lat nie rozumie ciężaru historii we wschodniej części kontynentu.

Komentarz „Die Welt” to kolejny krytyczny głos niemieckiej prasy po decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu specjalnej jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA”. Wywołało to sprzeciw wielu środowisk w Polsce.

W opinii „Die Welt”, Zełenski zaostrzył dodatkowo konflikt projektem utworzenia Panteonu Narodowego z imionami osób, które walczyły o wolną Ukrainę. Jak ocenia dziennik, to brak wyczucia wobec zachodniego sąsiada. – Zamiast wyrazów żalu, przyszła eskalacja – wskazuje.

Zdaniem „Die Welt”, konflikt polsko-ukraiński ma już wymiar europejski. Gazeta przypomniała, że Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której ocenił decyzję Zełenskiego jako „niepotrzebną i niesprowokowaną eskalację”. – Ukraina, jeszcze niedawno ulubione dziecko Unii, trafiła z własnej winy na ławę oskarżonych – pisze „Die Welt”.

Spór ten jest jednym z przykładów, jak bardzo nieprzepracowana historia Europy Wschodniej wpływa na teraźniejszość. „Die Welt” zauważa, że  rozszerzenie UE na wschód w 2004 i 2009 roku potraktowano jako operację techniczną, bez zrozumienia, dlaczego dla wielu Polaków pamięć i tożsamość narodowa ważą nie mniej niż dobrobyt. – Jeśli państwa Europy Zachodniej tego nie nadrobią, nasz kontynent będzie źle przygotowany na rosyjski apetyt terytorialny i na zdolność Moskwy do siania niezgody – ostrzega dziennik.

„Der Spiegel”: Niemcy boją się utraty dobrobytu

Według tygodnika „Der Spiegel”, poczucie kruszącego się dobrobytu niepokoi mieszkańców Niemiec. Moment na pakiet reform kanclerza Friedricha Merza może być korzystny, ale niemiecki rząd stawia złe akcenty.

Demokracja jest często postrzegana jako ustrój ociężały, ponieważ większości potrzebne do głębokich zmian zbiera się z trudem, tym bardziej gdy gospodarka kuleje, a budżety są napięte – zauważa gazeta. Tymczasem obywatele oczekują od polityków sprawczości i rozwiązywania problemów.

Jak ocenia „Der Spiegel”, bywają jednak momenty, w których agenda społeczna zawęża się do kilku palących kwestii, otwierając okno na reformy. – Poczucie presji staje się wtedy tak silne, że opór da się przełamać. Właśnie na to liczy niemiecka koalicja rządowa – pisze tygodnik.

Komentator przypomina, że lata rządów kanclerz Angeli Merkel określa się jako epokę dobrego samopoczucia, wolną od lęków i ambicji. Jednak kryzys migracyjny 2015 roku wyniósł na szczyt palących tematów kwestię imigracji. Potem – jak wskazuje „Der Spiegel” – dominował temat przyszłości klimatu, epidemia koronawirusa, wojna w Ukrainie oraz koszty życia.

Mimo że inflacja jest już tak wysoka – pisze „Der Spiegel” – wciąż za jeden z największych problemów w Niemczech uważa się koszty utrzymania. – Za tym kryje (…) poczucie kruszącego się dobrobytu – zauważa gazeta. Jak wskazuje, wielu Niemców może sobie pozwolić na coraz mniej, co rodzi frustrację i walki o podział.

„Der Spiegel” ocenia pakiet reform kanclerza Merza ambiwalentnie. – Koalicja, która dawno nie ma większości w sondażach, próbuje udowodnić zdolność do działania – pisze tygodnik. W opinii gazety, nie jest to reformatorski przełom, ale może być krokiem we właściwym kierunku.

Jak podkreśla „Der Spiegel”, nastroje społeczne sprzyjałyby dziś programowi wzrostu, a rząd Merza kładzie w reformach nacisk na nieodpowiednie akcenty, m.in. na ograniczenie wydatków socjalnych. – Chodzi przede wszystkim o kwestie redystrybucji, a nie o zwiększenie dynamiki. Na dalszy plan schodzą impulsy mające na celu podniesienie potencjału produkcyjnego: większe inwestycje prywatne, większy nakład pracy, szybsze przemiany strukturalne i postęp techniczny – zaznacza tygodnik.

„Handelsblatt”: nacjonalizm AfD nie rozwiązuje codziennych problemów

Nacjonalizm to jeszcze nie program rządzenia – uważa dziennik „Handelsblatt”. Program prawicowej AfD w Saksonii-Anhalt przed wrześniowymi wyborami do Parlamentu Krajowego brzmi jak radykalny nowy początek, ale nie odpowiada na realne problemy regionu.

Gazeta podkreśla, że program partii ma wyraźne rysy nacjonalistyczne, a jego przesłaniem  jest powrót kraju do tego, co rzekomo własne – co miałoby doprowadzić do poprawy sytuacji. „Handelsblatt” wskazuje na plany AfD dotyczące m.in. przyspieszenia deportacji, zmuszenia do pracy osób starających się o azyl i zakazania tęczowych flag w szkołach.

– Hasło #moderndenken ma ustąpić hasłu #deutschdenken,  a na lekcjach historii więcej miejsca ma zająć Rzesza Niemiecka i wiek dziewiętnasty – pisze „Handelsblatt”.

Jednak – jak zauważa dziennik – program ten nie pomoże żadnej szkole w znalezieniu dodatkowych nauczycieli, a żadna średnia firma nie obsadzi wolnego etatu dlatego, że uczniowie będą się więcej uczyć o Rzeszy Niemieckiej – wskazuje. Bo prawdziwe problemy Saksonii-Anhalt są inne.

– Region traci mieszkańców i fachowców, wiele gmin walczy z pustymi kasami, a drogi do pracy, do lekarza i szkoły zawodowej są długie. Młodzi ludzie wyjeżdżają, bo gdzie indziej widzą lepsze szanse – zaznacza „Handelsblatt”.

Jak podkreśla, „wojna kulturowa” AfD ma niewiele wspólnego z codziennymi problemami mieszkańców. – Wprawdzie migracja, media publiczne czy rozliczenie polityki covidowej są uprawnionymi tematami debaty, ale partia, która w Saksonii-Anhalt przekracza 40 proc. poparcia i dąży do samodzielnych rządów, musi porzucić ideologiczne frazesy i zająć się konkretami – uważa „Handelsblatt”.

Zdaniem dziennika, AfD zaskakująco mało mówi o tym, jak Saksonia-Anhalt ma stać się gospodarczo silniejsza i atrakcyjniejsza dla młodych. – Nacjonalizm to jeszcze nie program rządzenia – konkluduje „Handelsblatt”.

Kolaż pokazuje twarze Mateusza Morawieckiego, Karola Nawrockiego i Jarosława Kaczyńskiego

Kaczyński słabnie. Polska prawica układa się na nowo

Jarosław Kaczyński przez lata rządził prawą stroną polskiej sceny politycznej. Teraz słabnie, a na prawicy zaczyna się walka. Czy patronem całego obozu może zostać prezydent Karol Nawrocki?
Rafał Kalukin
Kolaż przedstawia kobietę otoczoną motywami kojarzonymi z polskością

Polonio – kim jesteś? W poszukiwaniu poczucia przynależności do Polski

Termin „Polonia” zdaje się być jednoznaczny. Lecz im bardziej autorka się do niego zbliża, tym bardziej niejasne staje się, kto do „Polonii” należy – i dlaczego ona sama się w tej definicji nie odnajduje.
Oliwia Hälterlein
Zwiedzający w pomieszczeniu wystawy.

Przeszłość obecna do dziś. Ostgebiete – Ziemie Zachodnie

Wystawa „Ostgebiete / Ziemie Zachodnie” opowiada w sposób spokojny i osobisty historię relacji polsko-niemieckich bez kiczu pojednania.
Felix Ackermann