Niemcy w remoncie, czyli o paradoksie spóźnionych inwestycji

Są wakacje, miasto wyludnione, korków być nie powinno, można więc bez wyrzutów sumienia wsiąść do samochodu i wybrać się na większe zakupy, takie, których rowerem przewieźć się nie da. Jadę, tyle że już za pierwszym skrzyżowaniem budowa, ulica zamknięta. Stoję w korku i czytam: wielka tablica informuje, że prace potrwają do 2031 roku. Ale czy […]