Na sześć tygodni przed wyborami w kraju związkowym Saksonia-Anhalt niemieccy chadecy spierają się o to, jak traktować rosnącą w siłę prawicową AfD. W sondażach AfD cieszy się poparciem na poziomie 41 proc., zostawiając CDU (26 proc.) daleko w tyle. Premier Saksonii Michael Kretschmer ponownie inicjuje niewygodną dla chadeków dyskusję.
W rozmowie z dziennikiem ekonomicznym „Handelsblatt” Kretschmer podkreśla, że wykluczenie współpracy z AfD i Lewicą na wschodzie Niemiec nie ma sensu. – Musimy rozmawiać z każdym, kto tego chce – podkreśla.
„Handelsblatt” ocenia w komentarzu, że Kretschmer porusza problem, którego CDU nie może już dłużej ignorować. We wschodniej części kraju układ sił zmienia się gwałtownie, a rządy mniejszościowe stały się w regionie codziennością. – Łatwo jest politykom, którzy nie są narażeni na presję trudnych większości parlamentarnych, stanowczo odrzucić inicjatywę premiera Saksonii – ocenia dziennik. A właśnie na wschodzie kraju zdystansowanie się od AfD jest trudniejsze niż gdziekolwiek indziej.
Według „Handelsblatt”, dotychczasowe próby osłabienia AfD tylko wzmocniły ją w sondażach. – Niemniej, z punktu widzenia CDU istnieją dobre powody, by trzymać się „Brandmauer”, [blokady] chroniącej przede wszystkim samych chadeków – pisze dziennik.
Celem AfD – wyjaśnia „Handelsblatt” – jest zmiana konserwatyzmu w Niemczech zgodnie z jej upodobaniami. – Prawicowa część Unii ma się do niej zbliżyć, a bardziej liberalne i chrześcijańsko-społeczne skrzydło – odłączyć się. W rezultacie CDU stałaby się rozbitą partią ludową – przestrzega gazeta.
– Kto zburzyłby „Brandmauer”, przyspieszyłby proces rozłamu jedności CDU – podsumowuje „Handelsblatt”.
Przed wyborami w Saksonii-Anhalt AfD kusi wyborców hojnymi obietnicami, zwłaszcza dla rodzin. Jak wyliczyli ekonomiści z Instytutu Badań Gospodarczych w Halle (IWH) realizacja tych postulatów doprowadziłaby do pogłębienia deficytu budżetowego.
Temat obietnic wyborczych ze strony AfD wzięła pod lupę rozgłośnia publiczna ze środkowych Niemiec, MDR. Wśród „katalogu prezentów” prawicy wymienia m.in. 2 tys. euro „na powitanie” noworodka (pod warunkiem, że przynajmniej jedno z rodziców ma niemieckie obywatelstwo), comiesięczny krajowy dodatek rodzicielski, bezpłatne żłobki i przedszkola, darmowe obiady w placówkach oraz dopłaty do prawa jazdy.
Jak podaje MDR, IWH doliczył się w programie AfD 41 kosztownych zamierzeń. Tylko dziesięć z nich kosztowałaby prawie miliard euro rocznie. Sfinansowanie obietnic byłoby nierealne – podkreślają ekonomiści.
Cytowany przez MDR instytut ostrzega przed propozycjami AfD m.in. ograniczenia migracji i wstrzymania finansowania azylantów, które byłyby niebezpieczne dla gospodarki. Jak zaznacza, gospodarka Saksonii-Anhalt silnie zależy od napływu zagranicznych fachowców. – Po przejęciu władzy przez AfD, która piętnuje ich jako „obcych kulturowo” lub słabo wykwalifikowanych, przyjeżdżałoby ich mniej, a wielu opuściłoby Niemcy – zauważa nadawca.
– Do tego dochodzą plany energetyczne: AfD marzy o elektrowniach atomowych, odrzuca zgody na nowe wiatraki oraz farmy fotowoltaiczne – zauważa MDR.
Ekonomiści oceniają program AfD w Saksonii-Anhalt jako skrajnie kosztowny i prawdopodobnie skrajnie szkodliwy dla gospodarki.
Dyskusję w Niemczech wywołał też incydent podczas obchodów rocznicy nieudanego zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 roku. Tobias Korenke, krewny działacza antynazistowskiego ruchu oporu Dietricha Bonhoeffera, próbował usunąć wieniec złożony w Berlinie przez frakcję AfD. W centrum debaty znalazła się nie tylko obecność partii na obchodach, ale także pytanie, czy partia ta ma moralne prawo odwoływania się do tradycji niemieckiego ruchu oporu.
W rozmowie z „Süddeutsche Zeitung” Korenke wskazuje, że jego działanie było spontaniczne. – Zobaczyłem tam ten wieniec od AfD i pomyślałem, że nie ma tu czego szukać. Wieniec od partii, która w pewnym stopniu jest skrajnie prawicowa – przyznaje.
Według cytowanego przez „Süddeutsche Zeitung” Korenke, regularnie używane przez AfD pojęcie „kultu winy” pokazuje, że ugrupowanie nie ma nic wspólnego z pamięcią o ruchu oporu. – Wręcz przeciwnie. To prowokacja i skandaliczny brak taktu, że składają tu swój wieniec – zaznacza.
Korenke stwierdza również, że AfD wykazuje „sympatię do wszystkich dyktatur”, wskazując zarówno na narodowy socjalizm, dyktaturę w NRD, jak i współczesną Rosję. Jego zdaniem, propozycje dotyczące większego wpływu państwa na treści nauczania przypominają rozwiązania znane z czasów NRD.
Korenke podkreśla, że nie chce, by śmierć działaczy niemieckiego ruchu oporu poszła na marne. – To właśnie dlatego angażuję się politycznie i zabieram głos. Cena, jaką ci ludzie zapłacili w walce z dyktaturą, była tak niezmiernie wysoka, a mam wrażenie, że teraz to dziedzictwo jest w nowy sposób szargane – przyznaje.