Najważniejszym tematem tygodnia pozostała rosyjska wojna przeciw Ukrainie i to, co oznacza ona dla Europy. „Süddeutsche Zeitung” („SZ”) poświęca jej dwa komentarze. Punktem wyjścia pierwszego jest wizyta wysłannika prezydenta USA Donalda Trumpa, Steve’a Witkoffa, w Sankt Petersburgu, podczas której nazwał on Władimira Putina „humanitarystą”.
„Prawdopodobnie Witkoff w ogóle nie zrozumiał, że w świecie Putina za wręcz obraźliwe uchodzi bycie postrzeganym jako przyjaciel ludzi i ludzkości, a nie jako ich wróg” – ocenia dziennik z Monachium. Jak dodaje ironicznie, następnej nocy na Kijów spadły rakiety – „w końcu ten filantrop z Moskwy musi bronić swojej reputacji”.
Według „SZ” szerzenie strachu jest ulubionym sposobem postępowania Putina także wobec Europejczyków, których nie da się już kupić gazem i ropą. Nieprzypadkowo najgroźniejszy dotąd rosyjski atak w Europie nastąpił w Lipsku, ponieważ Niemcy stały się – po wycofaniu USA – gwarantem bezpieczeństwa Ukrainy.
Dziennik ostrzega zarazem przed złudzeniem, że w Europie zapanuje spokój, jeśli tylko zmusi się Ukrainę do kapitulacji. „Putin nie chce jedynie zniszczyć Ukrainy jako państwa i Ukraińców jako narodu. Chce on bowiem ponownie uczynić z Rosji imperium, mocarstwo hegemoniczne w Europie, przynajmniej w Europie Północnej, Wschodniej i Środkowej” – podkreśla „SZ”. W tym celu próbuje on rozbić Unię Europejską i NATO.
W drugim komentarzu monachijski dziennik zarzuca niemieckim politykom partii środka, że niewłaściwe argumentują pomoc dla Kijowa. „SZ” uważa, że wsparcie to nie powinno być prezentowane wyłącznie jako szlachetny i bezinteresowny akt człowieczeństwa, ponieważ retorykę tę wykorzystują populistyczne AfD i BSW. „Argument, który wysuwają populiści, jest prosty – to ten sam argument, który niestety tak skutecznie sprawdza się również w kwestii migracji: nie jesteśmy światowym urzędem pomocy społecznej”– pisze gazeta.
Prawdziwym argumentem, jakim kierują się chadecy, SPD i Zieloni, godząc się na wysokie wydatki na obronność i wsparcie Kijowa, jest – jak stwierdza „SZ” – zapobieżenie zajęciu Ukrainy i atakowi Rosji na państwa UE.
Jeszcze dalej idzie tygodnik „Der Spiegel”, pisząc o planach „drugiej Jałty”. Chodzi o propozycję Kremla, by w połowie listopada w chińskim Shenzhen Putin, Trump i Xi Jinping ustalili między sobą dalsze losy Ukrainy. Prezydent USA przyjął ten pomysł z zainteresowaniem i dorzucił temat „denuklearyzacji” Ukrainy.
Tygodnik zwraca uwagę, że w tym projekcie politycznym nie przewidziano miejsca dla Ukrainy ani dla Europejczyków. „W świecie G3 Niemcy i Europa stałyby się marionetkami w rękach triumwiratu” – dodaje.
W opinii „Der Spiegel”, nawet jeśli nie dojdzie do „drugiej Jałty”, coraz wyraźniej widać, że Trump zamierza poświęcić Ukrainę i Europę. Wskazuje na niedawne porozumienie z Rosją ws. dostaw oleju napędowego, ograniczenie Ukraińcom dostępu do Starlinka oraz wstrzymanie przez USA dostaw opłaconych pocisków przechwytujących do systemów Patriot.
Kapitulacja Ukrainy oznaczałaby – zdaniem tygodnika – sięgnięcie wpływów Rosji bliżej wschodniej Polski, a Putin mógłby skupić się jeszcze bardziej na prowokowaniu NATO. „Aby temu zapobiec, Europa musi pokazać, że potrafi ból nie tylko znosić, lecz także zadawać. Służy do tego polityka handlowa, bo zarówno Chiny, jak i Stany Zjednoczone potrzebują dostępu do europejskiego rynku” – konkluduje „Der Spiegel”.
Polska mierzy się z przemocą własnych nastolatków
Polski wątek tygodnia wnosi dziennik „Die Welt”, który pyta, czy Polska – w obliczu ataków w szkołach – jest nadal jednym z najbezpieczniejszych krajów. Gazeta przypomina, iż mimo że państwo jest szczególnie narażone na rosyjską wojnę hybrydową, polskiej polityce udało się przedstawiać kraj jako jeden z najbezpieczniejszych w Europie. Zdaniem „Die Welt” Polska jest „bezpiecznym krajem w niebezpiecznym położeniu”.
Dziennik wskazuje, że wskaźnik zabójstw jest w Polsce niski, rzadko dochodzi do przestępstw z użyciem przemocy, a w porównaniu europejskim – także do kradzieży i włamań. „To nie jest chwilowa sytuacja. To rozwój. Polska stała się z czasem znacznie bezpieczniejsza, podczas gdy inne kraje europejskie, takie jak Niemcy czy Francja, stały się mniej bezpieczne” – dodaje.
Polscy politycy tłumaczą tę różnicę twardą polityką migracyjną, ale takie założenie jest – według „Die Welt”– co najmniej niepełne, co pokazuje seria ataków nożowników w polskich szkołach. Sprawcami byli nastolatkowie i młodzi dorośli z polskim obywatelstwem.
Zdaniem gazety mało prawdopodobne jest, by ten nagły wybuch przemocy trwale zaszkodził opinii Polski, bo przykrywają go zamieszki we Francji. Jednak – jak kontynuuje „Die Welt” – kraj będzie musiał zmierzyć się z własnym potencjałem przemocy. „Dotąd mówiono często, że nienawistna retoryka w internecie nie ma w Polsce odpowiednika na ulicy. Tymczasem ataki nożowników pokazują, że internetowa postać może kiedyś na tę ulicę wyjść” – pisze gazeta.
„Die Welt” radzi Polsce, by przemyślała „pobłażliwy stosunek do smartfonów w szkołach” i przeszła do profilaktyki przemocy przez debatę i edukację, ale też wzmożone patrole w miejscach publicznych.
„Uspołecznienie” mieszkań w planach nowej koalicji rządzącej w Berlinie
Niemiecka prasa komentowała też negocjacje koalicyjne w Berlinie. „Frankfurter Allegemeine Zeitung” („FAZ”) ostrzega, że to, co planują Lewica, SPD i Zieloni, zaszkodzi całym Niemcom. Chodzi przede wszystkim o tzw. „uspołecznienie” około 160 tys. mieszkań należących dotąd do prywatnych firm.
Według „FAZ” przystępne czynsze dałoby się zapewnić łagodniejszymi środkami, choćby egzekwowaniem obowiązującego prawa najmu, bo część wynajmujących traktuje tzw. hamulec czynszowy raczej jako niezobowiązującą propozycję.
„Gdyby plany socjalizacji w Berlinie się ziściły, kryzys mieszkaniowy by się pogłębił. Prywatne firmy mieszkaniowe praktycznie przestałyby inwestować” – uważa „FAZ”. Poważniejsze niż dla Berlina byłyby jednak konsekwencje dla Niemiec jako lokalizacji biznesowej.
„Kiedy rząd federalny niedawno zaprosił prezesów na szczyt inwestorów, plany Partii Lewicy były tematem rozmów na całym świecie. Jak bezpieczne są jeszcze inwestycje w Niemczech? Kto zostanie wywłaszczony jako następny? Firmy energetyczne? Producenci samochodów? Sieci supermarketów?” – pyta „FAZ”.