Przegląd prasy

Tygodniowy przegląd prasy niemieckiej. 28 września

Uścisk dłoni Wadephula i Ławrowa dzieli komentatorów, Merz jest kanclerzem bez planu, a ze spotkania Trump–Xi wzmocniony wychodzi Pekin. O tym pisze niemiecka prasa.
Gazeta leży na stole.
Gazeta leży na stole.
Przegląd niemieckiej prasy © Lisa from Pexels /pexels

20 minut Wadephula z Ławrowem

Najszerzej komentowanym tematem tygodnia było pierwsze od pełnoskalowej inwazji na Ukrainę spotkanie szefa niemieckiej dyplomacji z ministrem spraw zagranicznych Rosji. Johann Wadephul rozmawiał 26 września z Siergiejem Ławrowem na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Rozmowa trwała dwadzieścia minut. Niemiecka prasa ocenia ten gest w różny sposób.

Najostrzej wypowiada się „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”), według której był to uścisk dłoni w złym momencie. Dziennik przypomina, że kolejni niemieccy ministrowie unikali osobistych kontaktów z rosyjskim kierownictwem nie z uporu, lecz po to, by nie pozostawiać wątpliwości, po czyjej stronie stoją Niemcy. „Reżim Putina miał być izolowany na arenie międzynarodowej tak skutecznie, jak to możliwe, i to w sposób widoczny” – pisze „FAZ”. Zmianę tej polityki warto by rozważyć, gdyby istniały ku temu dobre powody, ale z tego, co powiedział Wadephul, nie sposób żadnego znaleźć. „Żadnych pozytywnych rezultatów, żadnej gotowości do negocjacji” – podkreśla „FAZ”. Zyskał na tym wyłącznie Ławrow, mogąc się pochwalić zdjęciem z uściskiem dłoni i otrzymując okazję do drwin z szefa niemieckiej dyplomacji.

Jak wskazuje dziennik z Frankfurtu, argument, że „w którymś momencie” trzeba porozmawiać z Rosją, nie broni się szczególnie teraz, gdy rząd w Berlinie wskazał Moskwę jako sprawcę niebezpiecznych prób zamachów m.in. w Lipsku.

Spotkanie Wadephula i Ławrowa równie krytycznie ocenia „Süddeutsche Zeitung” („SZ”). Uznaje to za dowód, że Rosja nie chce negocjować. „Kto w Niemczech domaga się więcej rozmów z Rosją, ma teraz na to dowód” – pisze dziennik z Monachium dodając, że powinno to dotrzeć wreszcie także do AfD. „Rosja wykorzystuje bowiem każdą wyciągniętą rękę jako scenę, na której Zachód ma wyglądać na podzielony i słaby. Kto to ignoruje, nie służy pokojowi, lecz propagandzie Moskwy” – zaznacza „SZ”. Dziennik przypomina, że po telefonie ówczesnego kanclerza Olafa Scholza do Władimira Putina w 2024 roku oburzenie było wielkie, ale świat się od tego czasu zmienił, bo w Białym Domu zasiada prezydent Donald Trump widzący w Rosji „kraj świetny do interesów”. Dlatego – według „SZ” – Niemcy muszą zapewnić sobie miejsce przy stole negocjacyjnym między Waszyngtonem a Moskwą. „Dwadzieścia minut może być tego początkiem, ale niczym więcej” – dodaje.

Spotkania Wadephul –  Ławrow broni natomiast „Die Welt”. W opinii dziennika, jest ono dobrym i ważnym sygnałem, że po raz pierwszy od wybuchu wojny w 2022 roku niemiecki szef dyplomacji szukał rozmowy z rosyjskim rządem. Jednocześnie „Die Welt” przypomina, że to nie Europejczycy i nie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odmawiają rozmów – Moskwa torpeduje każdą próbę zakończenia wojny. „Wadephulowi udało się to jasno zakomunikować w Nowym Jorku. A ostra reakcja Ławrowa, według którego Wadephul mógł po prostu zadzwonić, pokazuje, że w Moskwie dobrze to zrozumiano” – podsumowuje.

Friedrich Merz a stabilność niemieckich rządów 

Drugim istotnym tematem tygodnia jest stan niemieckiej polityki po wrześniowych wyborach landowych. Dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” wysuwa tezę, że Friedrich Merz jest w krótkim czasie drugim kanclerzem, który poniósł porażkę. Gazeta przypomina, że w ciągu minionych dziesięciu lat Włochy miały pięciu szefów rządu, a Francja siedmiu, podczas gdy w Niemczech między 1982 a 2021 rokiem rządziło dokładnie trzech kanclerzy. „Ta polityczna stabilność to już historia” – uważa dziennik.

„Handelsblatt” ocenia, że po tym, jak Olaf Scholz musiał opuścić urząd kanclerza po trzech latach, jego następca Friedrich Merz „faktycznie poniósł porażkę już po półtora roku”.  Niemcy są rządzone, ale rządzą się coraz gorzej. Jak zauważa, po wyborczej niedzieli w czterech z 16 krajów związkowych najsilniejszą siłą jest albo Lewica, albo AfD.

Zdaniem „Handelsblatt”, dobry szef rządu potrzebuje dwóch rzeczy: pomysłu na swój urząd i umiejętności dobrego rządzenia. „Merz nie spełnia na razie żadnego z tych warunków. Nie przegrywa z narodem, lecz sam ze sobą” – pisze gazeta. Wylicza przy tym, że kanclerz obiecywał brak nowych długów, a zaciągnął rekordowe, zapowiadał obniżki podatków, ale je podniósł. „Z wyjątkiem polityki migracyjnej kanclerz ma problem z wiarygodnością” – wskazuje dziennik.

O (braku) wiarygodności chadeków pisze także „Der Spiegel” w kontekście debaty o antysemityzmie, którą zdominowały oskarżenia pod adresem Lewicy. Tygodnik uznaje za skandaliczne, że akurat CDU i jej berliński oddział próbują lansować się na najważniejszego partnera w walce z wrogością wobec Żydów. „To, co w minionym roku wydarzyło się w tej partii, sugeruje przeciwieństwo wiarygodności” – pisze.

Najbardziej zawstydzająca jest, według „Der Spiegel”, afera dotacyjna, w której byłej berlińskiej senator ds. kultury Sarah Wedl-Wilson zarzuca się ciężką niegospodarność. Część z około 2,5 mln euro na walkę z antysemityzmem trafiła do rażąco niekompetentnych instytucji. Berliński urząd uznał, że pieniądze rozdzielono w sposób ewidentnie sprzeczny z prawem. „Kto słusznie domaga się rozliczenia antysemickich incydentów w Lewicy, powinien był właściwie przez wiele miesięcy zajmować się incydentami we własnych szeregach. Jednak CDU odmawia nawet zwrócenia uwagi na swój własny skandal” – zauważa tygodnik.

W opinii „Der Spiegel”, niemieckie partie muszą w swoich strukturach ustalić przekonującą i strategiczną politykę przeciwko antysemityzmowi. „A przede wszystkim AfD, która ze swoim faszystowskim poglądem na człowieka stanowi jedno z największych zagrożeń dla żydowskiej kultury w Niemczech” – konkluduje tygodnik.

Wizyta Xi Jinpinga w Waszyngtonie

Niemiecka prasa szeroko opisała też wizytę chińskiego przywódcy Xi Jinpinga w Waszyngtonie. „Der Spiegel” pisze o zdumiewającym topnieniu lodów między supermocarstwami, podczas gdy zapowiadana śmiertelna rywalizacja wygląda inaczej niż przewidywano. „Najpotężniejsi mężczyźni świata najwyraźniej świetnie się dogadują, choć wydawało się przesądzone, że ich wrogość będzie dominującym motywem drugiej kadencji Trumpa. (…) Przewidywano powstanie nowych bloków, podobnie jak w czasach zimnej wojny, oraz nieunikniony koniec wolnego handlu światowego” – wskazuje gazeta.

„Der Spiegel” zwraca jednak uwagę, że reszta świata zaczęła bronić się przed strategiami obu gigantów. Na cła Trumpa większość państw odpowiedziała nie cłami odwetowymi, lecz otwarciem na innych partnerów, czego przykładem są umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur, Indonezją i Indiami. „Potężni są mniej potężni, niż sądzono” – ocenia tygodnik i ostrzega, że narastający w Waszyngtonie i Pekinie brak równowagi grozi wielkim kryzysem gospodarczym.

Znacznie surowiej ocenia szczyt „Handelsblatt”, według którego to Xi nadawał ton i wyszedł ze spotkania wzmocniony, a Trump umniejszył siebie i Stany Zjednoczone. Gazeta wylicza, że z około 44 godzin pobytu chińskiego przywódcy w Waszyngtonie na rozmowy merytoryczne zostały mniej więcej dwie. „Ani słowa o prawach człowieka. Ani słowa o coraz bardziej ofensywnym postępowaniu Chin w Indo-Pacyfiku. Żadnej konferencji prasowej” – pisze dziennik, zarzucając Waszyngtonowi, że komunikowanie wyników pozostawił Pekinowi, a Chiny wykorzystały to, by postawić USA żądania dotyczące Tajwanu.

Powściągliwość prezydenta Trumpa „Handelsblatt” tłumaczy dwiema przyczynami. Po pierwsze, Trump zdaje się podziwiać autokratów, czego dowodem są wielkie gesty wobec Putina na Alasce i zaproszenie go na szczyt G20. Po drugie, widzi siebie i USA w słabszej pozycji wobec Chin, ponieważ przekonał się, jak mocno Pekin może uderzyć w amerykańską gospodarkę, wstrzymując eksport metali ziem rzadkich. Dodatkowo wojna z Iranem uszczupliła zapasy amunicji, których brakuje w Indo-Pacyfiku. „Trump czyni świat bezpieczniejszym dla autokratów” – podsumowuje dziennik.

Mężczyzna siedzi na starych schodach na klatce schodowej.

Nowy konflikt wschód – zachód? „Wschód istnieje tylko w liczbie mnogiej”

36 lat po zjednoczeniu Niemiec: Rozmowa z renomowanym socjologiem Steffenem Mauem o wschodnioniemieckich tożsamościach, strategii AfD, błędach zjednoczenia i o tym, dlaczego Polska poradziła sobie z transformacją inaczej.
Thomas Dudek
Grupa muzyczna gra na instrumentach w wagonie pociągu

Pociąg do Kultury znowu kursuje. Tym razem między Berlinem a Warszawą

Do 10 października Pociąg do Kultury łączy Berlin i Warszawę. Na pasażerów czeka program obejmujący literaturę, muzykę, performance i warsztaty.
Natalia Prüfer
Gazeta leży na stole.

Tygodniowy przegląd prasy niemieckiej. 28 września

Uścisk dłoni Wadephula i Ławrowa dzieli komentatorów, Merz jest kanclerzem bez planu, a ze spotkania Trump–Xi wzmocniony wychodzi Pekin. O tym pisze niemiecka prasa.
Iwona Weidmann