Wadym S. już w październiku ubiegłego roku miał wyruszyć z Polski do Berlina, by odebrać w stolicy Niemiec paczki z bronią. 24-letni Ukrainiec miał je następnie zakopać na obrzeżach miasta, w lesie nad jeziorem Müggelsee. Współrzędne tajnej skrytki zdążył jeszcze przekazać swoim kontaktom, po czym wyruszył w drogę powrotną do Polski. S. został później zatrzymany w Rumunii, gdzie przebywa w areszcie tymczasowym.
Jak ustalił tygodnik „Der Spiegel”, skrytka z bronią w Berlinie ma prawdopodobnie związek z rosyjską siatką agentów. W sierpniu tego roku niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt potwierdził jej odnalezienie. Prokuratura Federalna prowadzi przeciwko Wadymowi S. postępowanie w związku z podejrzeniem przygotowywania poważnego aktu przemocy zagrażającego bezpieczeństwu państwa.
Państwa wspierające Ukrainę na celowniku Rosji
Sprawa Wadyma S. pozostaje w cieniu innych rosyjskich akcji sabotażowych i szpiegowskich – zarówno nieudanych, jak i przeprowadzonych – do których dochodziło w ostatnich miesiącach w Europie, przede wszystkim w państwach najmocniej wspierających Ukrainę. Choćby nieudany zamach z użyciem drona w Lipsku 4 sierpnia. Na terenie lotniska, w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow, znaleziono drona z ładunkiem wybuchowym. W kolejnych dniach śledczy natrafili na następne drony i ich części. Zaledwie kilka tygodni później rząd w Berlinie publicznie obarczył odpowiedzialnością za ten incydent Rosję. 31 sierpnia w Skarżysku-Kamiennej doszło najprawdopodobniej do podpalenia zakładu polskiego koncernu zbrojeniowego WB Electronics. Zaledwie dzień później przy stacji transformatorowej w Jänschwalde, niedaleko granicy z Polską, znaleziono obiekt latający, który doprowadził do usterki i wyłączenia jeden z bloków tamtejszej elektrowni.

Tym, co odróżnia znalezisko broni nad Müggelsee od głośniejszych przypadków wojny hybrydowej wymierzonej w Niemcy czy Polskę, jest fakt, że najgorszego udało się uniknąć również dzięki współpracy niemiecko-polskiej. Uchodzi to za pewnik. Skrytkę w Berlinie odnaleziono bowiem po wskazówce jednej z polskich służb specjalnych. Polacy najwyraźniej mieli Wadyma S. na oku. Można zakładać, że polskie służby już wcześniej pomagały niemieckim kolegom w innych sprawach, przekazując im informacje. Na przykład w śledztwie dotyczącym nieudanego ataku z użyciem drona w Lipsku rząd federalny powoływał się także na ustalenia „służb partnerskich”. Jak podał później dziennik „Welt”, w sprawie Lipska podejrzany jest m.in. Białorusin, którego łączy się również z aktem sabotażu w Łodzi w 2024 roku.
Współpraca niemieckich i polskich służb specjalnych
W obliczu rosyjskiego zagrożenia niemieckie i polskie instytucje współpracują coraz ściślej. Wymiana informacji wywiadowczych między służbami ma przy tym układać się doskonale. Potwierdziły to w rozmowach z DIALOGIEM online źródła w kręgach bezpieczeństwa w Warszawie i Berlinie. Obie strony opisują współpracę jako bliską i opartą na wspólnych interesach – niezależnie od ewentualnych napięć na szczeblu politycznym.

Szczególnie dobrze ocenia się współdziałanie wywiadów obu krajów: niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) i polskiej Agencji Wywiadu (AW). Jest ono najwyraźniej na tyle dobre, że w 2025 roku obie służby postanowiły poinformować o nim na Facebooku. Jak na dwie służby wywiadowcze, to nietypowa forma działań wizerunkowych. BND i AW ogłosiły swoją współpracę za pomocą prostego zdjęcia: flag Niemiec i Polski na tle ekranu z logotypami obu służb.
Rosja nasila wojnę hybrydową
Pracy im nie brakuje. Opisane przykłady to bowiem zaledwie cztery z długiej listy ujawnionych w ostatnim czasie prób lub rzeczywistych aktów sabotażu, szpiegostwa, zamachów, wywierania wpływu i dezinformacji w Niemczech i w Polsce. Rosja nasila wojnę hybrydową przeciwko Europie. W centrum jej zainteresowania znajdują się już najwyraźniej nie tylko państwa wschodniej flanki NATO – Polska oraz kraje bałtyckie: Litwa, Łotwa i Estonia – lecz także Niemcy. Przez długi czas Niemcy były wolne od niektórych form sabotażu i ataków, z którymi wielokrotnie mierzyła się Polska. 9 września 2025 roku w polską przestrzeń powietrzną wtargnęło 19 dronów. Część z nich zestrzeliły myśliwce F-16 i F-35; na terytorium Polski dwukrotnie spadały też rosyjskie pociski manewrujące.

Teraz z kolei w Niemczech dochodzi do incydentów, które w Polsce nie zdarzały się dotąd z taką częstotliwością – jak próby zamachów na infrastrukturę energetyczną. Eksperci przypuszczają, że Niemcy znalazły się na celowniku Rosji, ponieważ stały się jednym z najważniejszych i najbardziej niezawodnych państw wspierających Ukrainę – zarówno finansowo, jak i militarnie. Widoczne działania hybrydowe mają więc oddziaływać także na społeczeństwo, a tym samym wywierać presję na rząd federalny, by odszedł od obecnej polityki wobec Ukrainy. W oczach Moskwy Niemcy mogą przy tym uchodzić za stosunkowo łatwy cel, bo pomoc dla Ukrainy budzi w niemieckim społeczeństwie więcej kontrowersji niż w Polsce. Niedawne sukcesy AfD i Die Linke – partii z prawego i lewego krańca sceny politycznej, które po części prezentują postawy antyukraińskie lub prorosyjskie – w wyborach do parlamentów krajów związkowych w Saksonii-Anhalcie, Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim zdają się to potwierdzać, a przynajmniej wpisują się w ten obraz. To z kolei może być dla Rosji dodatkową zachętą do działań hybrydowych.
Wspólne interesy łączą
W odpieraniu ataków hybrydowych, a szerzej – we współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa – Berlin i Warszawa coraz bardziej się do siebie zbliżają. Niemcy i Polska mają dziś więcej wspólnych interesów niż kiedykolwiek wcześniej: należy do nich wspieranie Ukrainy w jej walce obronnej z Rosją, a także ochrona własnego terytorium. Oba kraje znajdują się w podobnym położeniu i mierzą się z podobnymi zagrożeniami. Polska – duży kraj na wschodniej flance NATO, z lotniskiem Rzeszów-Jasionka jako węzłem logistycznym pomocy wojskowej dla Ukrainy – niemal automatycznie staje się celem rosyjskich działań. Niemcy z kolei, jako największy europejski darczyńca finansowy i wojskowy Ukrainy, znalazły się w polu zainteresowania Moskwy. Jako sąsiedzi, których łączą ścisłe powiązania przemysłowe i handlowe oraz wspólne wsparcie dla Ukrainy, Niemcy i Polska coraz ściślej współpracują – dotyczy to zarówno służb specjalnych, jak i innych instytucji. Znalezienie broni w Berlinie, ale także próba zamachu w Lipsku pokazują, że rosyjska wojna hybrydowa często ma wymiar niemiecko-polski.

O tym, jak ważna jest współpraca w odpieraniu ataków hybrydowych, świadczy również niemiecko-polska umowa obronna, podpisana 17 czerwca tego roku. Ma ona nie tylko scementować i pogłębić współpracę wojskową między Niemcami a Polską. Widać wyraźnie, że politykę bezpieczeństwa pojmuje się dziś szerzej – i że rozwijana ma być także wspólna obrona przed atakami hybrydowymi.
Reforma niemieckich służb specjalnych
W tym kontekście należy postrzegać również reformę służb specjalnych w Niemczech. Bundestag rozpatruje właśnie rządowy projekt, a ustawa o reformie praw służb specjalnych – tak brzmi jej pełna nazwa – prawdopodobnie wejdzie w życie w przyszłym roku. Ma ona m.in. rozszerzyć kompetencje BND oraz Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV), częściowo o tzw. działania aktywne. W wyjątkowych przypadkach BND mógłby na przykład podejmować kontrdziałania, takie jak sabotaż czy cyberataki.
Polskie służby partnerskie co do zasady przyjmują niemiecką reformę z zadowoleniem. Inne europejskie służby, w tym polskie, od dawna dysponują uprawnieniami, jakie mają otrzymać BND i BfV. W Berlinie – a tym samym także w Warszawie – panuje przekonanie, że w obliczu napiętej sytuacji bezpieczeństwa w Europie również niemieckie służby nie mogą już ograniczać się wyłącznie do gromadzenia i analizowania informacji.
Partnerzy w Polsce nie patrzą jednak na te plany zupełnie bez obaw. Podobnie jak w przypadku rozbudowy Bundeswehry w „największą armię konwencjonalną” Europy, jak zapowiedział kanclerz Friedrich Merz, pojawia się pytanie, w jaki sposób AfD – coraz silniejsza w landach, a w przyszłości być może także na szczeblu federalnym – mogłaby wpływać na służby. Na razie jednak Berlin i Warszawa dostrzegają potrzebę ściślejszej niemiecko-polskiej współpracy w odpieraniu ataków hybrydowych, a tym samym sprawnej wymiany informacji wywiadowczych.