Artur Weigandt był zagorzałym pacyfistą, dla którego przemoc była oznaką słabości. Jednak gdy spadły bomby, usłyszał i poczuł rozpacz ocalałych. Z idealisty stał się realistą: kto zostaje zaatakowany, musi się bronić – w razie potrzeby z bronią w ręku. On sam również byłby do tego gotowy. Jako tłumacz dla ukraińskich żołnierzy na niemieckim poligonie wojskowym doświadczył, co to znaczy nie tylko tłumaczyć, ale także okazywać postawę pośród czołgów Leopard, wojskowej rutyny i osobistych losów. Ta książka opowiada o szkoleniu czołgowym i propagandzie, o zmęczeniu i odwadze – oraz o tym, co oznacza wzięcie na siebie odpowiedzialności.