Polska i Niemcy

Sąsiedztwo w czasach zmian. Forum Polsko-Niemieckie w Berlinie

Ponad 700 osób ze świata polityki, kultury, gospodarki, nauki i społeczeństwa obywatelskiego z obu krajów uczestniczyło w Forum Polsko-Niemieckim, które odbyło się 17 czerwca w Berlinie.
Bundesminister Wadephul redet ins Mikrophon
Deutsch-Polnisches Forum in Berlin. Quelle: SdpZ © Antonina Polukhina

Tegoroczne spotkanie przebiegało pod hasłem „Sąsiedztwo w czasach zmian. 35 lat współpracy polsko-niemieckiej”.

Na wstępie głos zabrali przewodnicząca Rady do spraw współpracy z Republiką Federalną Niemiec Henryka Mościcka-Dendys z polskiego MSZ oraz koordynator rządu RFN do spraw polsko-niemieckiej współpracy międzyspołecznej i przygranicznej Knut Abraham.

„Na przestrzeni ostatnich 30 lat nasze relacje ogromnie się zmieniły. Zmieniła się asymetria w naszych relacjach. Niemcy pozostają jedną z wiodących gospodarek świata, ale Polska niezwykle się rozwinęła”– powiedziała Mościcka-Dendys. „Polska nie chce już być tylko podwykonawcą i nie chce być miejscem produkcji dla niemieckich technologii. Chcemy być partnerem” – zaznaczyła.

Koniec z paternalizmem wobec Polski

Mówiąc o wyzwaniach geopolitycznych podkreśliła, że „wojna jest tuż za polską granicą”, a Rosja, atakując Ukrainę, „pokazała swoje prawdziwe oblicze”. „Polska i Niemcy są wspólnie odpowiedzialne za bezpieczeństwo Europy i musimy to wyzwanie potraktować poważnie” – apelowała.

Jej zdaniem, w dziedzinie relacji społecznych jest wiele do nadrobienia. Wymieniła nauczanie języka sąsiada i kwestie historyczne. „Rosną nieporozumienia, na których korzystają partie populistyczne” – dodała.

Trzy osoby siedzą na scenie podczas dyskusji
Henryka Mościcka-Dendys (l.) i Knut Abraham (p.) podczas Forum w Berlinie

„Razem jesteśmy silni” – mówił z kolei Knut Abraham. Poseł CDU z graniczącej z Polską Brandenburgii zwrócił uwagę na konieczność poprawienia połączeń komunikacyjnych. „Nie może być tak, że Niemcy przyjmują program inwestycyjny na rozbudowę infrastruktury w wysokości 500 mld euro, a tak ważne połączenia jak Ostbahn czy inne polsko-niemieckie projekty kolejowe nie zostają uwzględnione” – krytykował.

Odnosząc się do postulatu traktowania Polski jak równego partnera, Abraham powiedział, że Polska stała się „nowoczesnym, dobrze zorganizowanym krajem dysponującym znakomitą infrastrukturą”. „Czas paternalistycznego traktowania Polski absolutnie minął” – podkreślił.

Szefowie MSZ otwierają Forum

Zgodnie z tradycją, oficjalnego otwarcia Forum dokonali ministrowie spraw zagranicznych – Johann Wadephul i Radosław Sikorski.

„Niemieckie spojrzenie na Polskę jest zbyt często powierzchowne, czasami nacechowane niewiedzą. (…) To musi się zmienić. Jestem przekonany, że właśnie się zmienia. Ma się do tego przyczynić Pomnik polskich ofiar wojny i niemieckiej okupacji 1939–1945” – powiedział Wadephul.

Szef niemieckiej dyplomacji przypomniał, że konkurs na projekt pomnika już się rozpoczął, a zakończy się posiedzeniem jury w grudniu br., w siedzibie niemieckiego MSZ.

Wadephul nazwał Traktat o dobrym sąsiedztwie, którego 35. rocznicę podpisania obchodzono 17 czerwca, „punktem zwrotnym” w historii stosunków polsko-niemieckich. Podkreślił, że dzięki niemu powstały organizacje tak ważne jak Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej czy Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży. Od tego czasu w wymianach uczniowskich uczestniczyło ponad trzy miliony młodych ludzi. Minister wspomniał o tym, że w tym roku w Lublinie powstanie filia Instytutu Goethego.

Wadephul: dojrzała przyjaźń

Relacje polsko-niemieckie stały się, zdaniem Wadephula, „dojrzałą przyjaźnią”. Przypomniał, że były minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski szczególnie cenił sobie „powszedniość i normalność” między Polakami i Niemcami. Federalny minister spraw zagranicznych dodał, że codzienne spotkania ludzi z obu stron granicy w kontaktach między województwami, w Partnerstwie Odry, w partnerstwach miast.

Odnosząc się do krytycznej oceny infrastruktury kolejowej, Wadephul wskazał na rosnącą liczbę połączeń – od stycznia między Niemcami a Polską kursuje 17 par pociągów, a wcześniej było ich tylko jedenaście. „To jest dopiero początek. Z Berlina do Warszawy jest 570 km, a pociąg potrzebuje prawie pięć godzin. Trzeba zwiększyć prędkość. Potrzebna jest trasa szybkiej prędkości pomiędzy naszymi stolicami” – zaznaczył.

Wadephul zwrócił uwagę na wojskowe znaczenie infrastruktury kolejowej. „Po tych samych torach, po których jeździmy w odwiedziny, w razie wojny transportowane będą czołgi. Polska i Niemcy są logistycznymi tarczami obrotowymi NATO – tłumaczył. „Ten, kto inwestuje w polsko-niemieckie połączenia kolejowe, inwestuje równocześnie w przyjaźń i obronę” – dodał.

Sikorski: nie jesteśmy skazani na podziały

Radosław Sikorski podczas przemówienia
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski na Forum w Berlinie ©Wojciech Szymański

Sikorski zgodził się z oceną, że podpisanie Traktatu było „momentem przełomowym”. „Po dekadach konfrontacji i nieufności weszliśmy w erę partnerstwa i współpracy. Zmiany, jakie zaszły od tamtego czasu, mają charakter fundamentalny i pozytywny” – ocenił.

Jego zdaniem, relacje z Niemcami stały się „bardziej zrównoważone, bardziej partnerskie i komplementarne”. Wskazał na sukcesy w wymianie handlowej przekraczającej 180 mld euro. Polski biznes nie przychodzi już do Niemiec wyłącznie w roli podwykonawcy. Przynosi też technologię, kapitał i miejsca pracy. Staje się partnerem w modernizacji niemieckiej gospodarki.

Wymieniając tematy trudne, szef polskiego MSZ wskazał na niedostatki infrastruktury transgranicznej i niedorozwój sieci komunikacyjnej. W ciągu 30 lat przybył tylko jeden most graniczny, zauważył. Połączenia kolejowe nie odpowiadają nowoczesnym standardom. Źródłem problemów są też kontrole graniczne.

„Odchodzą ostatni świadkowie II wojny światowej. Wśród nich są osoby szczególnie doświadczone przez niemieckie zbrodnie: więźniowie obozów koncentracyjnych i robotnicy przymusowi. Mamy wobec nich szczególne obowiązki, zarówno w wymiarze moralnym, jak i materialnym. Uważamy, że Republika Federalna powinna poważnie i szybko zmierzyć się z tym problemem” – powiedział Sikorski.

„Trudna historia tworzy podziały, ale nie jesteśmy na nie skazani. Do ich przełamywania potrzeba wrażliwości i odpowiedzialności. Wiemy, że pomnik polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie będzie ważnym krokiem w tym kierunku. Dobre, bliskie i partnerskie stosunki z Niemcami leżą w długofalowym interesie Polski” – podkreślił polski minister spraw zagranicznych. „Będziemy nadal wspólnie wspierać Ukrainę i wzmacniać bezpieczeństwo, nie tylko wschodniej flanki, ale wszystkich krajów wspólnoty” – zapewnił.

Nagroda Polsko-Niemiecka dla Janusza Reitera

Janusz Reiter podczas przemówienia
Były ambasador Polski w Niemczech Janusz Reiter

Obaj ministrowie wręczyli Nagrodę za Szczególne Zasługi dla Rozwoju Stosunków Polsko-Niemieckich. W tym roku laureatami zostali Słubicko-Frankfurckie Centrum Kooperacji, którego misją jest wzmacnianie społeczeństwa obywatelskiego i jego odporności na dezinformację, oraz były ambasador RP w Niemczech Janusz Reiter.

Reiter był pierwszym ambasadorem wolnej Polski, a jego otwarta postawa, wrażliwość na procesy społeczne i konteksty polityczne przyczyniła się do przełamania nieporozumień i uprzedzeń, zarówno w Niemczech jak i w Polsce – czytamy w uzasadnieniu.

„Gdybyśmy się wtedy, 35 lat temu, nie zdołali porozumieć, to nie wiem, czy UE i NATO otworzyłyby się na Wschód. Polska nie jest dzisiaj krajem położonym między Niemcami a Rosją; Polska jest częścią Zachodu razem z Niemcami. To nie jest wyrok historii, tylko wynik mądrej polityki” – tłumaczył dyplomata.

Reiter: wygrać Ukrainę dla Europy

„Dzisiaj wyzwanie brzmi: jak wygrać Ukrainę dla Europy. Jeśliby się nam udało – nam, Niemcom i Polakom razem z innymi krajami – pomóc Ukrainie wejść do świata zachodniego, to zmianie na trwałe uległby polityczny kształt Europy. Nie jest jeszcze za późno, chociaż nikt nie wie, ile jeszcze mamy czasu. Okno możliwości jest jeszcze otwarte, ale nie brakuje takich, którzy chcieliby je zatrzasnąć” – mówił Reiter.

Marta Cienkowska ogląda zrabowane artefakty
Marta Cienkowska, ministra kultury i dziedzictwa narodowego, odbiera artefakty zrabowane w Polsce podczas okupacji niemieckiej. ©Wojciech Szymanski

W obecności ministry kultury i dziedzictwa narodowego Marty Cienkowskiej strona niemiecka przekazała Polsce zabytki kultury zrabowane podczas niemieckiej okupacji Polski: fragment średniowiecznego rękopisu z zapisem „Gaude Mater Polonia”, pierścień, który według przekazów należał do Zygmunta I Starego, oraz 11 miniatur kolejowych z przedwojennego Muzeum Komunikacji w Warszawie.

Obrady Forum kontynuowano w kilkunastu grupach tematycznych.

Debata o bezpieczeństwie: wysoki koszt odstraszania

„Znajdujemy się w okresie geopolitycznych zawirowań spowodowanych rosyjską agresją przeciwko Ukrainie. Czy bezpieczeństwo może stać się bazą dla nowej wspólnoty interesów między Polakami a Niemcami?” – pytał Kai-Olaf Lang z Fundacji Nauka i Polityka podczas panelu poświęconego wspólnemu bezpieczeństwu. Czy istnieje zaufanie, polityczna wiarygodność, czy oba kraje są gotowe do wzięcia na siebie odpowiedzialności za bezpieczeństwo Europy?

Gen. Stephan Willer z niemieckiego ministerstwa obrony zapewnił, że Niemcy konsekwentnie wzmacniają swoje siły zbrojne, szczególnie lotnictwo. Jego zdaniem, Polska i Niemcy – „dwa dumne narody”, są zgodne w ocenie zagrożeń i podejmują wysiłki, aby wiarygodnie odstraszać Rosję i wspierać Ukrainę.

Marcin Terlikowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zaznaczył, że nie podziela optymizmu co do zbliżenia stanowisk w dłuższej perspektywie, choć miało to miejsce po ataku Rosji na Ukrainę w kwestii oceny Rosji. „Rzeczywiście, Rosja traktowana jest jako zagrożenie, jako wróg. Zasadnicze pytanie brzmi – na ile rosyjski imperializm postrzegany jest jako zjawisko stałe, a na ile jest łączony z aktualną władzą na Kremlu?” – mówił politolog.

Zdaniem Terlikowskiego, po Putinie kolejny reżim będzie próbował dokonać resetu z Zachodem, wykorzystując argument wysokich kosztów odstraszania. Czy Zachód nie stwierdzi, że taniej i efektywniej będzie ograniczyć odstraszanie na rzecz dialogu? Natomiast Polska jako państwo frontowe zawsze będzie za odstraszaniem.

Czy powstanie polsko-ukraiński podręcznik do historii?

Panel dotyczący edukacji, w założeniu poświęcony polsko-niemieckiej edukacji historyczno-politycznej, w szczególności polsko-niemieckiemu podręcznikowi do nauczania historii „Europa. Nasza historia”, został w dużej mierze zdominowany przez tematykę polsko-ukraińską. Wzorem Wspólnej Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej, środowiska naukowe polskie i ukraińskie, z pomocą ekspertów niemieckich, podjęły prace nad stworzeniem podręcznika polsko-ukraińskiego. „Jeśli Polsce i Ukrainie nie uda się napisać wspólnego podręcznika do historii, znajdą się tacy, którzy zrobią to za nich. I nie będą to ci, którzy wspierają polsko-ukraińskie pojednanie” – mówił Marcin Wiatr z Instytutu Leibniza do Badań Mediów Edukacyjnych im. Georga Eckerta w Brunszwiku. Jak podkreślał, ten projekt jest szczególnie ważny teraz, wobec zaostrzenia relacji polsko-ukraińskich.

Tomasz Stryjek z Instytutu Studiów Politycznych PAN ocenił, że projekt jest bardzo trudny i przez długi czas pozostanie zapewne projektem obywatelskim, bez wsparcia rządowego. „Obecnie trwa polsko-ukraińska wojna pamięci” – mówił.

Jak zaznaczał, Ukraińcy różnią się nie tylko co do interpretacji faktów historycznych, ale i co do samych faktów, a o wieloperspektywiczności, na której opiera się podręcznik polsko-niemiecki, nie ma co mówić. Jego zdaniem, historia wykorzystywana jest do mobilizacji społeczeństwa w czasie wojny.

Stryjek dodał, że dyskusja polsko-ukraińska zdominowana jest przez wydarzenia II wojny światowej, przede wszystkim Wołyń, chociaż historia polsko-ukraińska liczy sobie ponad 900 lat. Ukraińcy są gotowi do rozmowy o „równowadze win historycznych” w całej historii, a Polacy koncentrują się wyłącznie na ostatniej wojnie, oceniał.

Ekspert powiedział również, że Ukraina odnotowuje ostatnio bardzo duży wzrost swojej pozycji międzynarodowej, komunikuje się ze światem, z Zachodem, Niemcami bez pośredników, a nie przez Warszawę. „Warszawa nie jest już adwokatem Ukrainy. Jest jednym z wielu sąsiadów. Mamy do czynienia z rywalizacją” – podsumował.

Co z Domem Polsko-Niemieckim?

Czy potrzebna jest wspólna polsko-niemiecka wystawa? – zastanawiali się uczestnicy panelu o kulturze pamięci. Taka wystawa ma być elementem planowanego Domu Polsko-Niemieckiego w Berlinie.

Robert Kostro, dyrektor Archiwum Głównego Akt Dawnych, ocenił sceptycznie szanse na sukces takiego projektu. Podkreślił, że wiedza Niemców o zbrodniach popełnionych na Polakach jest niewielka, a niemiecka polityka pamięci koncentruje się na Holokauście. Zwrócił uwagę na malejące zainteresowanie Niemcami w Polsce i niewielką atrakcyjność kulturową Niemiec w porównaniu z Ameryką. Jego zdaniem, wystawa, jeżeli powstanie, powinna koncentrować się na niemieckiej okupacji w Polsce „jako formie eliminacji”.

Magdalena Saryusz-Wolska, dyrektorka Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie, wyraziła pogląd, że Dom wraz z wystawą nie powstanie w dającej się przewidzieć przyszłości. Alternatywą byłby „Dom bez stałego miejsca” – „Współczesny Wóz Drzymały”. Robert Parzer, członek zespołu pracującego nad koncepcją Domu, zapewnił, że placówka powstanie, a celem wystawy będzie nie „pouczanie, lecz przekazywanie wiedzy”. To ma być „Pasza myślowa dla mózgów”.

Uczestnicy Forum debatowali też o nauce języka polskiego w Niemczech i języka niemieckiego w Polsce, o roli społeczeństwa obywatelskiego, gospodarce, młodym pokoleniu i kulturze, globalnych wyzwaniach politycznych i perspektywie wejścia Ukrainy do UE.

Pożegnanie w ratuszu

Tegoroczne Forum zakończyło spotkanie w Czerwonym Ratuszu – siedzibie władz Berlina. „Polsko-niemiecka przyjaźń jest bardzo ważna – dla naszego miasta, naszego kraju, dla Europy” – powiedział nadburmistrz Berlina Kai Wegner. Stolica Niemiec i Warszawa są miastami partnerskimi. Wegner podkreślił znaczenie Polaków mieszkających nad Sprewą. „Polacy z, czy Polacy bez niemieckiego paszportu, z polskimi korzeniami, należą do Berlina, wzbogacają kulturową różnorodność miasta” – mówił polityk CDU.

Gazeta leży na stole.

Tygodniowy przegląd prasy niemieckiej. 21 września

Klęska chadeków w wyborach landowych nasuwa pytanie o przyszłość kanclerza, ceny paliw w Niemczech i umowa USA z Danią i Grenlandią. O tym pisze niemiecka prasa.
Iwona Weidmann
Animowane zdjęcie przedstawia miasto nad rzeką i most

Rzeka powinna łączyć, nie dzielić. Spotkania nad Nysą

„Problemem nie jest sama granica, ale systemy, które nie pasują do siebie” – mówili uczestnicy polsko-niemieckiej transgranicznej debaty w St. Marienthal.
Aureliusz M. Pędziwol
Ludzie wsiadają do pociągu.

Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni: za darmo do kraju sąsiada

Od dziś można się ubiegać o Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni. Dzięki niemu łącznie 60 tysięcy młodych ludzi z Polski i Niemiec odkryje kraj sąsiada koleją. Trzeba się jednak pospieszyć.
Thomas Dudek