Berlin i Warszawa to miasta partnerskie – czy jest między nimi chemia? A jeśli tak, to w jaki sposób się objawia?
Anna Jankowska: Między Berlinem a Warszawą jest chemia, przy czym mam wrażenie, że bardzo się ona zmieniła w ciągu ostatnich 35 lat, odkąd Berlin i Warszawa są miastami partnerskimi. W Warszawie zainteresowanie Berlinem jest ogromne – zresztą tak było zawsze. Wydaje mi się jednak, że w Berlinie wzrosło zainteresowanie Warszawą, co widać choćby w pociągu relacji Berlin–Warszawa. Jeżdżę nim regularnie z Berlina i widzę, że nie są to już tylko polskie rodziny, jadące odwiedzić bliskich, ale też wiele osób po prostu zainteresowanych Warszawą, chcących ją poznać. To oznacza niebywały rozwój relacji, które są dziś o wiele bardziej zrównoważone niż 35 lat temu.
Christof Lootze: Przy okazji te osoby odkrywają, że oba miasta są do siebie bardzo podobne – charakteryzują się ciągłymi zmianami, powstają w nich nowe miejsca. Myślę, że dla wielu ludzi ciekawe jest odkrywanie tych podobieństw i doświadczenie, że obie stolice mierzą się z podobnymi wyzwaniami. Są sobie bliższe, niż by się to kiedyś wydawało.
„Bliżej niż myślisz” to hasło przewodnie waszego projektu. Co się za nim kryje?

C.L.: Często okazuje się, że wielu ludzi podróżujących po całym świecie, nigdy nie trafiło do Polski, nie licząc jakichś przygranicznych miejscowości – na tanie zakupy czy po tanie paliwo. Bardzo mnie cieszy, kiedy osoby, które przez kilkanaście lat w ogóle nie były w żadnym większym polskim mieście, odkrywają, że Polska jest inna, niż sobie wyobrażały, że tak naprawdę szybko można tam dotrzeć – to tylko godzina jazdy z Berlina do granicy i może jeszcze jedna godzina do większych miast. Będąc tam, rozmawiając z ludźmi i obserwując codzienne życie, zauważają, że wcale nie różnimy się aż tak bardzo od siebie i że to nie pasuje już do tych stereotypów, które do tej pory kształtowały nasz wzajemny wizerunek. Nasz projekt pokazuje, że jesteśmy sobie bliżsi niż myślimy.
A.J.: Relacje polsko-niemieckie często obserwujemy z perspektywy polityki, tego, co dzieje się między rządami Polski i Niemiec. Tematy, które w ostatnich latach były szczególnie widoczne w polskich mediach, dotyczą na przykład II wojny światowej czy reparacji. Nam zależy na tym, żeby w projekcie skupić się na różnych obszarach i pokazać, że bardzo dużo osób angażuje się w społeczeństwie obywatelskim, pielęgnuje relacje polsko-niemieckie. Chcemy, żeby to przykuło więcej uwagi niż tematy, o których na co dzień słyszymy w wiadomościach, w mainstreamie.
Projekt ma pokazać, co się dzieje poza politycznym mainstreamem medialnym?
A.J.: Zależy nam na tym, aby zwrócić większą uwagę na wieloletni dorobek społeczeństwa obywatelskiego i instytucji, które od lat angażują się na rzecz dobrych relacji polsko-niemieckich. Tutaj mamy wzajemne poznawanie się, wyrozumiałość i szacunek do siebie nawzajem. Ale nasze obywatelskie projekty są zbyt mało widoczne.
Jakie wydarzenia są planowane i kiedy się odbędą? Rozumiem, że projekt już się toczy…
C.L.: Projekt już się rozpoczął. Odbywają się wydarzenia otwarte dla publiczności, takie jak koncerty chopinowskie, wieczory autorskie, kino letnie, konferencje, wydarzenie upamiętniające 1 września 1939 roku, ale też projekty skierowane do konkretnych grup docelowych – do młodzieży, czy też projekty międzypokoleniowe, które nie są otwarte dla wszystkich, tylko skierowane do konkretnych grup osób.
Program jest tak bogaty, że trudno go ująć w kilku zdaniach.
C.L.: Najlepiej odwiedzić naszą stronę: berlinwarszawa.eu, gdzie zainteresowani znajdą wszystkie szczegóły w obu językach. Wydarzenia odbywają się też w innych miejscowościach, zapraszamy zatem do bezpłatnego udziału i cieszymy się, mogąc powitać wszystkie zainteresowane osoby. To też okazja, żeby poznać nowych ludzi.
A.J.: Zajmujemy się całym spektrum różnych tematów. Na uwagę zasługują m.in. te dotyczące roli i historii kobiet w kontekście polsko-niemieckim. Z okazji jubileuszu pojawi się też specjalna edycja Barometru Polsko-Niemieckiego, który zbada nastawienie mieszkańców regionów przygranicznych do mieszkańców po drugiej stronie Odry. Są tematy polityczne, tematy związane z kulturą pamięci, z nauką, z rolą kobiet w nauce i oczywiście „Pociąg do Kultury”. To bardzo atrakcyjna oferta, która, mamy nadzieję, skłoni wiele osób, by wsiadły do pociągu w kierunku Warszawy albo Berlina i doświadczyły przy okazji polsko-niemieckiej kultury. „Pociąg do Kultury” skraca długi czas podróży bogatym programem, a przede wszystkim pozwala poznać Berlin lub Warszawę z innej perspektywy.
Niemiecki Instytut Spraw Polskich (DPI) jest głównym organizatorem tego wielkiego przedsięwzięcia, ale poszczególne wydarzenia przejęły różne polsko-niemieckie instytucje czy stowarzyszenia. Jak udało się je zaangażować do współpracy?
A.J.: Uzyskanie partnerów nie było trudne, ponieważ istnieje bardzo wiele instytucji zaangażowanych w pielęgnowanie relacji polsko-niemieckich – z mnóstwem ciekawych pomysłów i aktywności, które odbywają się nie tylko w tym roku, ale od wielu, wielu lat. My działamy głównie w Berlinie, choć oczywiście wydarzenia odbywają się też w Warszawie i innych miejscach w Niemczech i w Polsce. Dla nas jako DPI ta współpraca jest bardzo ciekawa, bo każdy partner wnosi do projektu coś innego, co bardzo wzbogaca program.
C.L.: Prawdziwym wyzwaniem było natomiast uporządkowanie tego wszystkiego – znalezienie odpowiednich miejsc, umówienie rozmów z artystami, stworzenie spójnego programu. Przy czym dla każdej instytucji jej własne wydarzenie stoi w centrum uwagi, a my jako organizacja odpowiedzialna za cały program jubileuszowy musimy z kolei zadbać o to, żeby nie tylko organizować pojedyncze wydarzenia, ale również skoordynować i promować wszystkie nasze wspólne działania.
„Pociąg do Kultury” wcześniej jeździł na trasie Berlin–Wrocław, teraz będzie to Berlin–Poznań–Warszawa. Co jest niezwykłego w tym formacie i w tych podróżach? Jak sobie radzicie z komunikacją zastępczą, skoro te pociągi obecnie nie kursują bezpośrednio?
C.L.: Pociągi mają zacząć kursować bezpośrednio dopiero pod koniec sierpnia, bo do tego czasu jeździ komunikacja zastępcza. Nasz pociąg wyruszy nie z berlińskiego Dworca Głównego, tylko ze stacji Berlin-Lichtenberg.
Wcześniej, na trasie Berlin–Wrocław, z „Pociągiem do Kultury” bywało różnie – czasami był to zwykły pociąg regionalny, w części którego odbywał się jakiś koncert, spotkanie autorskie czy silent disco. Tym razem doczepiony zostanie osobny wagon, zarezerwowany wyłącznie na program odbywający się w pociągu. Animatorzy będą zachęcać do udziału w wydarzeniu pasażerów z innych wagonów, przechodząc przez skład, rozdając ulotki, rozmawiając z ludźmi.
A.J.: Program poznamy w najbliższych tygodniach – pojawi się na naszej stronie berlinwarszawa.eu. Myślę, że najlepszą rekomendacją tego projektu są liczne zapytania i reakcje, które dostajemy od miesięcy: czy naprawdę ten pociąg znowu będzie jeździł, i jak wspaniale, że „Pociąg do Kultury” wraca na trasę między Polską a Niemcami.
Wspomniałaś już wcześniej, że kobiety są mocno obecne w tym projekcie – od działaczek ruchu oporu po naukowczynie. Czy to był zamierzony efekt czy przypadek?
A.J.: My jako organizacja koordynująca projekt w żaden sposób nie wywieraliśmy wpływu na wybór tematów przez naszych partnerów. Temat kobiet w relacjach polsko-niemieckich jest po prostu ważny i znajduje naturalne odzwierciedlenie w naszym programie. Odbędzie się konferencja poświęcona polskim kobietom działającym w polskim ruchu oporu na terenie Berlina podczas II wojny światowej, będzie też wystawa na ten temat. Zaprezentowana zostanie również wystawa poświęcona kobietom z Polski, angażującym się w niemieckich strukturach administracyjnych i politycznych, nie tylko w Berlinie, ale w różnych landach, i jeszcze jedna wystawa – o pochodzących z Berlina kobietach w nauce, którą pokazywano już w Warszawie.

Widoczność kobiet w historii jest ważnym tematem dla organizacji zaangażowanych w relacje polsko-niemieckie.
Mamy z jednej strony poznawanie miast, z drugiej zaś rocznicę 1 września 1939 roku. Na pewno odbędą się obchody upamiętniające napaść Niemiec na Polskę. Jak w tym kontekście wasz projekt będzie celebrował bliskość i przyjaźń między Berlinem a Warszawą?
A.J.: W ramach projektu zajmujemy się różnymi tematami, a kultura i polityka pamięci to bardzo ważna część relacji polsko-niemieckich, szczególnie w ostatnich latach. Temat odpowiedzialności Niemiec za to, co wyrządziły Polsce podczas II wojny światowej, zyskuje coraz więcej uwagi, zwłaszcza w Polsce, ale też tutaj. Dlatego ważny jest dialog na tematy historyczne, które wprawdzie nie są łatwe, ale wcale nas nie dzielą. Wręcz przeciwnie – dzięki temu, że się nimi zajmujemy, możemy lepiej zrozumieć perspektywę drugiej strony.
Co sprawiłoby, żebyście uznali projekt za naprawdę udany po jego realizacji?
A.J.: Liczymy na to, że wszyscy poruszający się po Berlinie zobaczą nasz piękny jubileuszowy plakat z warszawską syrenką i berlińskim niedźwiedziem – nawet jeśli nie rozpoznają go od razu – i wejdą na stronę berlinwarszawa.eu, wezmą udział w wydarzeniach, które planujemy razem z partnerami. Mamy też nadzieję, że po tym roku jubileuszowym zainteresowanie sąsiednim krajem, drugim miastem – Berlinem czy Warszawą – wzrośnie po obu stronach granicy i zachęci do dalszego pielęgnowania relacji polsko-niemieckich.
C.L.: Ja też mam nadzieję, że ten projekt będzie żył dłużej niż same wydarzenia i że powstanie z tego trwałe zainteresowanie, a może i przyjaźnie, które będą to wszystko wzmacniać.
Ostatnie pytanie dotyczy szaty graficznej. Kto odpowiada za te piękne plakaty? Czy był jakiś konkurs? I gdzie jeszcze będzie można je zobaczyć – w Berlinie już wiszą, a czy są także widoczne w Warszawie?
C.L.: Tak, odbył się konkurs. Współpracujemy ze Studio Lekko, które ma swoją siedzibę w Berlinie, ale też w Warszawie, i pracuje z ludźmi z całej Europy – zna więc ten świat z obu stron. Nasz motyw przewodni z syrenką i niedźwiedziem zaprojektowała Izabela Wilk. Na początku były to szkice i szczerze mówiąc, kiedy pierwszy raz na nie spojrzałem, wydawały mi się dość surowe, ale w efekcie powstał niesamowicie piękny motyw. Na początku wywoływał on różne reakcje – pojawiły się nawet obawy, że syrenka wygląda trochę nieforemnie. Trudno też było powiązać niedźwiedzia i syrenkę tak, żeby wchodziły w przyjazną interakcję, bo przecież miecz i tarcza kojarzą się raczej z walką czy obroną. Ale myślę, że udało nam się razem stworzyć naprawdę piękny, rozpoznawalny motyw. Dostajemy mnóstwo zapytań, czy plakat jest gdzieś dostępny, czy można go kupić. Dobra wiadomość dla wszystkich zainteresowanych: plakaty będziemy rozdawać jako pamiątkę na naszych wydarzeniach.
A.J.: Duże plakaty i billboardy pojawiają się przede wszystkim w przestrzeni publicznej Berlina, bo tu odbywa się większość naszych wydarzeń, ale będą też widoczne w tych miejscach w Polsce, gdzie odbywają się wydarzenia jubileuszowe. Jeśli ktoś jest zainteresowany takim plakatem, może się do nas zgłosić – bardzo się cieszymy, że motyw naszej kampanii jubileuszowej spotkał się z tak pozytywnym odbiorem, mimo że wcale nie jest oczywisty.
Z Anną Jankowską i Christofem Lootzem rozmawiała Natalia Prüfer.
Anna Jankowska jest odpowiedzialna za public relations i wydarzenia w berlińskim biurze Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich.
Christof Lootze jest koordynatorem projektu „Między Berlinem a Warszawą – 35 lat sąsiedztwa” w berlińskim biurze Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich.
Cały program projektu można znaleźć tutaj.